Widzicie te zdjęcia idealnych posiłków z awokado i quinoą? No więc u mnie tak nie wygląda. Pracuję 8 godzin dziennie i nie mam czasu na gotowanie trzech wymyślnych dań każdego dnia.

Mój poniedziałkowy lunch to często makaron z sosem pomidorowym z puszki i dowaloną paczką mrożonych warzyw. Kosztuje ze 8 złotych, robi się w 15 minut i jest okej. Nie ideał, ale jadalne i ma warzywa.

Jak to wygląda naprawdę

Śniadanie: owsianka z wodą w mikrofalówce - 2 minuty. Dodaję mrożone jagody i łyżkę masła orzechowego. Każdego dnia to samo, bo działa.

W pracy piję kawę bez cukru, ale wzięłam mleko owsiane, bo zwykłe mleko nie trawiłam najlepiej. Próbowałam bez mleka - nie, dziękuję.

Kolacja to albo kurczak z piekarnika z ziemniakami (robię od razu więcej na dwa dni), albo jajecznica z pomidorami i pieczywem graham. Czasem zamawiam sushi, kiedy nie chce mi się nic robić - i to też jest okej.

Co zmieniłam

Przestałam kupować chipsy, bo jak były w szafce, to je jadłam. Teraz mam orzechy i suszone mango - droższe, ale jem mniej. Pije więcej wody - mam butelkę 1,5l na biurku i staram się wypić do końca dnia. Czasem mi wychodzi, czasem nie.

Nie liczę kalorii, nie ważę porcji. Po prostu staram się jeść więcej rzeczy, które rosną, i mniej rzeczy z puszek.